Pszczyna jest bogata w puby, kluby, kawiarnie, restauracje. W zależności od upodobań, wakacyjny wieczór spędzić można w ogródku z widokiem na park albo Rynek, w zadymionym pomieszczeniu w lekko „szemranym” stylu, na „densflorze” albo wśród wesołych panów trwoniących swoje emerytury. Oto początek cyklu o miejscach spotkań towarzyskich w Pszczynie. Dziś zajmiemy się pubami.
Pub to miejsce, w którym, żeby dobrze się bawić nie trzeba mieć zawrotnej ilości gotówki. Niektórym cały wieczór upływa beztrosko nawet przy jednym kuflu piwa. Nie znaczy to wcale, że należy nazywać pub tanią rozrywką. Ważne jest to, czy ma się paczkę dobrych znajomych oraz czy pub ma tak zwane „to coś”, co sprawia, że chce się tam wrócić. W Pszczynie największym powodzeniem wśród tych, którzy w sobotni wieczór chcą wyjść na piwo i przekąskę ze znajomymi cieszą się lokale położone blisko Rynku. Najpopularniejsze wydają się być pub K2 przy ul. Wojska Polskiego, Galeria Muzyczna w Rynku, pub Edynburg przy ul. Rymarskiej i Piwiarnia Warecka przy ul. Bankowej (kiedyś Szafa pub). W weekendowe wieczory trudno znaleźć tam wolne miejsce. Nie należy zapominać również o Bugsy’s jazz clubie położonym nieco dalej, lecz mającym dużą rzeszę stałych klientów. Jest tych miejsc oczywiście więcej, ale wszystkich nie sposób wymienić.
W porównaniu do lokali w większych miastach, te pszczyńskie zachęcają przystępniejszymi cenami. Nie oznacza to wcale gorszej jakości czy mniejszego wyboru. Przeciwnie – nie zdarza się na przykład zbyt często trafienie na chrzczone piwo. Wynika to ze specyfiki małego miasteczka, w którym informacje roznoszą się błyskawicznie. A wiemy, że te złe fruną jeszcze szybciej. Dlatego też po bywalcach pszczyńskich pubów widać iż obchodzi ich ich wizerunek. Kiedy miasto małe, ludzie wiedza o sobie wiele.
Pszczyna jest miastem starym, co przekłada się po części na wystrój lokali. Niektóre z nich są jakby przedłużeniem stylu panującego za oknem. Inne z kolei wyłamują się z konwencji i proponują nowoczesne wnętrza. Trudno powiedzieć, który typ koncepcji sprawdza się lepiej. Rzecz gustu. Nigdzie jednak nie sposób się dopatrzeć rażącego braku harmonii z pszczyńskim otoczeniem.
Celowo zbyt wiele razy nie wymieniam nazw, żeby zachęcić Państwa do poszukiwań i poznawania uroków pszczyńskich pubów na własnej skórze. A – zapewniam – jest co poznawać.
Wkrótce więcej…











Szkoda tylko ze w prawie kazdym pubie w Pszczynie srednia wieku wynosi 15 lat… Powinny byc dowody sprawdzane na wejsciu do kazdego pubu!
Polać mu! Dobrze gada…
Panie starszy… Nie wiem, który lokal Pan odwiedza, ale w moim ulubionym średnia wieku jest pełnoletnia i legalnie kupuje piwo.
To jakaś masakra, małolaty biegają między nogami i robią słodkie oczka albo dają pożyczone dowody os. Kto sprawdzi w gęstej “pubowej” atmosferze dokładnie czy dokument jest twój czy mój? Ciemność dodaje całej sprawie smaczku…
żałosne
Chrzczone piwo? Redaktor chyba nie ma pojecia o technologi lania piwa. Chyba, ze chadza do lokali, gdzie “barman” polewa wiaderka, albo gdzie serwowane sa nalane wczesniej kufelki.